Opony samochodowe to jedyny punkt styku auta z nawierzchnią. Na czterech oponach opiera się średnio 1,5 tony masy pojazdu, a bywa, że i więcej. Warunki drogowe potrafią zmieniać się z minuty na minutę: sucha nawierzchnia, mokry asfalt, śnieg, błoto, lód, piach, koleiny… Dlatego opony muszą być maksymalnie wszechstronne i gwarantować bezpieczeństwo w każdych warunkach.

Jakie opony wybrać do samochodu?

Jeśli zastanawiasz się, jakie opony kupić, pamiętaj – to nie miejsce na oszczędności. Opony wpływają bezpośrednio na bezpieczeństwo jazdy, drogę hamowania i przyczepność. Przede wszystkim, rekomendujemy zakup opon wyłącznie uznanych producentów. Ale sama nazwa to nie wszystko. Proponujemy zweryfikować swój wybór lekturą niezależnych testów opon, które corocznie prowadzi ADAC. Bazując na wynikach testów, łatwiej można dobrać opony nie tylko do auta, ale też do stylu jazdy, ilości pokonywanych kilometrów i „środowiska”, w którym opony będą najczęściej użytkowane.

Ile wytrzymują opony samochodowe?

Nie ma na to jednej, dobrej odpowiedzi – wszystko zależy od sposobu użytkowania, stylu jazdy, typu napędu, jakości nawierzchni itd. Przyjmuje się, że opony w samochodach osobowych przy „normalnym użytkowaniu” wytrzymują przebieg ok. 40 000 km. Przy spokojnej jeździe, nawet do 60 000 km. Tu musimy jednak wstawić trzy gwiazdki:

  1. Polskie przepisy dopuszczają do użytkowania na drogach publicznych opony o głębokości bieżnika powyżej…1,6 mm. Według nas bezpieczne minimum to  3 mm dla opon letnich i 5 mm dla opon zimowych. 
  2. Trwałość opon spada, jeśli ulegają uszkodzeniom mechanicznym. Każdy „bąbel” na boku opon oznacza, że trzeba ją jak najszybciej wymienić, nawet jeśli opona jest w miarę nowa, a bieżnik jeszcze głęboki. 
  3. Bez względu na przebieg i głębokość bieżnika producenci sugerują, aby nie użytkować opon mających 10 lat lub więcej.

Opony letnie, zimowe, a może całoroczne?

Kwestia wymiany opon z letnich na zimowe w naszej szerokości geograficznej nie podlega właściwie dyskusji. Po prostu trzeba. 

Co ciekawe, nie przewidziały tego polskie przepisy, bo za brak „zimówek” w środku zimy nie ma mandatu. Inaczej ma się kwestia odszkodowań. O ile z polis OC ubezpieczyciele wypłacają odszkodowania, o tyle z AC już niekoniecznie. Jeśli rozbiłeś/aś samochód, jadąc w zimie na oponach letnich, to grozi Ci odmowa wypłaty odszkodowania z uwagi na „rażące niedbalstwo”. Ubezpieczyciele uznają po prostu, że sam przyczyniłeś/aś się do powstania szkody. Dotyczy to również wypadku w lecie, kiedy auto było wyposażone w opony zimowe.

 

Opony całoroczne z roku na rok są coraz lepsze. Oczywiście nie dorównują właściwościami ani oponom letnim na asfalcie, ani „zimówkom” na śniegu, ale są według nas bezpiecznym kompromisem. Polecamy je przede wszystkim kierowcom, którzy spełniają trzy warunki:

  • użytkują samochód w dużym mieście, gdzie standard utrzymania dróg w trakcie zimy jest wysoki;
  • w skali roku wykonują tym samochodem niskie przebiegi, do 10 000 km;
  • w sytuacji kryzysowej (np. gwałtowne czy długotrwałe opady śniegu), mogą pozostawić samochód na parkingu i skorzystać z komunikacji miejskiej lub z taksówki.

Jak przechowywać opony?

Kwestia magazynowania opon jest tylko z pozoru prosta. Jeśli nie posiadamy specjalistycznych haków albo regałów na opony, to radzimy zapamiętać dwie zasady.

  1. Opony luzem należy przechowywać w pozycji pionowej, co kilka tygodni obracając je, np. o 90 stopni, aby uniknąć odkształceń. 
  2. Opony z felgami (całe koła) należy przechowywać w pozycji poziomej z nominalnym ciśnieniem. Jeśli z czterech kół tworzymy „komin”, to warto co jakiś czas koło z dołu przełożyć na górę. 

Dodatkowo należy pamiętać, by przed magazynowaniem opon dokładnie je umyć z brudu drogowego, pyłu hamulcowego i wszystkich innych zanieczyszczeń. Umyte i suche opony najlepiej przechowywać w szczelnie zamkniętych workach (optymalnie byłoby odessać z nich powietrze).

Najlepsze miejsce magazynowania to chłodne, suche i najlepiej wentylowane pomieszczenie w temperaturze do 25°C i wilgotności nieprzekraczającej 70%.

Bez względu na to, czy posiadasz opony luzem czy z felgami, powinieneś/powinnaś przechowywać je z dala od źródeł ciepła (piece, grzejniki itp.), promieniowania UV (z dala od okna) oraz z dala od chemikaliów (olejów, smarów, rozpuszczalników itp.).

 

Jeśli myślisz o bezpieczeństwie na drodze, zacznij od podstaw – czyli od opon. Dobrze dobrane, odpowiednio przechowywane i użytkowane opony to inwestycja w komfort, bezpieczeństwo i… niższe koszty eksploatacji auta.

Pasy bezpieczeństwa w samochodzie to element, który codziennie ratuje życie. Choć przez wielu kierowców i pasażerów nadal bywa niedoceniany. Dlaczego są tak ważne? Skąd się wzięły? Jakie błędy popełniamy, używając ich na co dzień? O wszystkim przeczytasz w artykule!

Historia pasów bezpieczeństwa – od wyścigów do standardu

Historia pasów bezpieczeństwa w samochodach jest zawiła. Prace rozpoczęły się na początku XX wieku, prowadzone były w USA i koncentrowały się początkowo na pasach dwupunktowych (biodrowych).

Pierwsze użycie pasów miało miejsce 1902 roku w samochodzie wyścigowym Baker Torpedo. Marką, która jako pierwsza oferowała je swoim klientom był w 1949 roku Nash (jako opcja wyposażenia w modelu Ambassador). Następnie Ford (1955 – i to od razu na wszystkich siedzeniach). Niestety Amerykanie nie byli nimi zachwyceni – narzekali na niewygodę, konieczność dopłaty i brak dopasowania do tapicerki…

Tymczasem w Europie, a dokładniej w Szwecji, firma Vattenfall (dostawca energii) rozpoczęła analizy śmiertelnych wypadków samochodowych swoich pracowników, co doprowadziło do rozwoju pierwszych skutecznych rozwiązań w zakresie bezpieczeństwa. Przełom nastąpił w 1958 roku – kiedy inżynier Nils Bohlin z Volvo opracował i opatentował pas trzypunktowy, który dziś znamy z każdego auta.

Co ciekawe, marka VOLVO pozostawiła patent otwarty tak, aby inni producenci samochodów mogli z tej koncepcji bezpłatnie korzystać.

Rok później, w 1959 roku, trzypunktowe pasy bezpieczeństwa po raz pierwszy zamontowane zostały w samochodzie VOLVO PV544, a następnie VOLVO Amazon.

Dlaczego warto zapinać pasy? Statystyki są bezlitosne

Pierwsze badania, które przeprowadziła Volvo Car Corporation na podstawie 28 000 wypadków, wykazały, że zapięte pasy bezpieczeństwa redukują ryzyko śmierci i poważnych obrażeń aż o 50%. Mimo to, w latach 60. pasów używało tylko 26% kierowców…

Obowiązek zapinania przednich pasów jako pierwsza na świecie, wprowadziła w 1970 roku Australia, w stanie Wiktoria. W Polsce nastąpiło to w 1983 roku, a dopiero w 1991 wprowadzono nakaz zapinania wszystkich pasów (czyli również na tylnej kanapie). 

Jak poprawnie zapinać pasy bezpieczeństwa?

Jest to z pozoru banalna kwestia, ale sprawdźmy, czy rzeczywiście dobrze zapinasz pasy!

  1. Pas powinien przylegać możliwie blisko do ciała. Jeśli w okresie zimowym jeździsz w kurtce lub płaszczu to pas wsadzaj pod spód.
  2. Regulacja punktu kotwienia pasów na tzw. słupku „B” ma znaczenie. Ustaw wysokość w taki sposób, aby pas przebiegał przez środek barku. Pas który jest na krawędzi barku, najpewniej w chwili wypadku zsunie się i nie ochroni górnej połowy ciała.
  3. Dolny fragment pasa powinien prowadzić poniżej kolców biodrowych. Chodzi o to, aby w razie wypadku pas zatrzymał się na układzie kostnym, a nie wszedł w tkanki miękkie brzucha. 
  4. Upewnij się, że zapięty pas nie ma luzów i nie jest skręcony. Wytrzymałość skręconego pasa spada o połowę.
  5. Jeżeli jedziesz z pasażerami upewnij się, że wszyscy zapięli pasy. Pasażer podróżujący bez pasów na tylnej kanapie może być śmiertelnym zagrożeniem kierowcy albo pasażera jadącego z przodu. Wiąże się to również z odpowiednim mandatem.
  6. W nowoczesnych samochodach działanie pasa bezpieczeństwa jest skorelowane z działaniem poduszki powietrznej. Jeśli pas nie jest zapięty i dochodzi do wypadku, to poduszka nie wystrzeli. Jej aktywacja zagrażałaby życiu kierowcy. 

Czy pasy bezpieczeństwa naprawdę ratują życie?

Zdecydowanie najgłupszym pomysłem na jaki może wpaść kierowca to zapięcie pasów za plecami. Przy zderzeniu z prędkością 50 km/h, ciało kierowcy o wadze 75 kg, generuje nacisk na pas równy masie ok. 1500 kg (finalna wartość uzależniona jest od masy pojazdu, strefy zgniotu i kilku dodatkowych czynników). Jeśli pas tej energii nie zatrzyma (bo jest zapięty za plecami), ciało spotka się z poduszką powietrzną, która wystrzeliwuje z prędkością 300 km/h. Skutki takiego zderzenia są daleko bardziej dramatyczne niż rozbity zderzak, maska czy błotnik. A to tylko 50 km/h!

Testy przeprowadzone w ośrodku Gellinge koło Sztokholmu wykazały, że bez zapiętych pasów bezpieczeństwa możemy stracić życie już przy prędkości 27 km/h.

Jako ciekawostkę prezentujemy przebieg zderzenia przy prędkości 80 km/h bez pasów:
  • po 0,026 sekundy od początku wypadku, zderzak i przód samochodu jest już zgnieciony, a niezapięty pasami kierowca kontynuuje ruch z prędkością 80 km/godz.
  • po 0,039 sekundy kierowca wraz z siedzeniem zostaje uniesiony o 15 cm; 
  • po 0,044 sekundy uderza klatką piersiową w kierownicę; 
  • po 0,050 sekundy opóźnienie działające na osobę 80 razy przewyższa masę ciała; 
  • po 0,068 sekundy ciało kierowcy uderza w deskę rozdzielczą z siłą ok. 6 ton;
  • po 0,092 sekundy głowa kierowcy uderza w przednią szybę; 
  • po 0,100 sekundy, ciało kierowcy po uderzeniu w kolumnę kierownicy, wypada na zewnątrz wybijając przednią szybę – obrażenia powodują śmierć na miejscu;
  • po 0,110 sekundy wrak auta zaczyna się cofać; 
  • po 0,150 sekundy w miejscu wypadku zalega cisza.

 

Niezależnie od tego, jak nowoczesny samochód prowadzisz, pasy bezpieczeństwa są Twoim podstawowym zabezpieczeniem. Działają zawsze. To najprostszy sposób, by zadbać o swoje życie i zdrowie – oraz swoich bliskich.

W standardzie wyposażenia nowoczesnego samochodu znajdziecie mnóstwo, z reguły 3-4 literowych skrótów opisujących systemy elektroniczne wspomagające kierowcę. Czy zastanawialiście się, co oznaczają i jak naprawdę działają? Spieszymy z wyjaśnieniami dotyczącymi 12 najważniejszych, w naszej opinii, systemów elektronicznych w nowoczesnych samochodach.

1. ABS (Anti-lock Braking System)

ABS (czyli Anti-lock Braking System) to system, który od 1 maja 2004 roku stanowi obowiązkowy element wyposażenia wszystkich nowych samochodów sprzedawanych w Unii Europejskiej. Podczas awaryjnego hamowania, system ABS zapobiega po prostu blokowaniu kół. Każdy, kto pamięta jazdę zimą Fiatem 126p, Fiatem 125 czy Polonezem wie, o co chodzi 😉. Dzięki systemowi ABS, samochód w trakcie awaryjnego hamowania zachowuje stabilność i jest „sterowalny”, tzn. możliwe jest kontrolowania kierunku, w którym porusza się pojazd. „Sterowalność” to w tym przypadku słowo klucz, bo jak bardzo samochód będzie chciał skręcać zależy od wielu czynników, m.in. masy pojazdu, prędkości, stanu opon czy rodzaju nawierzchni. Bardzo ważna uwaga: ABS nie skraca drogi hamowania, w niektórych sytuacjach wręcz ją wydłuża!!! Naszym zdaniem ABS to jeden z najlepszych systemów w motoryzacji i fundament dla innych „wspomagaczy” elektronicznych. Kolejne, opisane poniżej systemy, opierają swoje działanie właśnie na współpracy z ABS.

2. BAS (Brake Assist)

BAS (Brake Assist) to po prostu asystent hamowania, który stanowi jeden z elementów systemu ABS. System BAS wspomaga kierowcę podczas hamowania w sytuacjach awaryjnych. Komputer pokładowy analizuje szybkość reakcji i siłę nacisku wywieranej przez kierowcę na pedał hamulca. Moc hamowania jest maksymalizowana poprzez wygenerowanie wymaganego ciśnienia w układzie hamulcowym. Kierowcy jadący za samochodem, który hamuje awaryjnie widzą migające światła stop i światła awaryjne.

3. EBD (Electronic Brakeforce Distribution)

To system współpracujący z ABS, który rozdziela siły hamowania przednich i tylnych oraz prawych i lewych kół pojazdu. Wszystko po to, aby zminimalizować ryzyko powstania poślizgu wzdłużnego – zazwyczaj przy nierównomiernym obciążeniu kół samochodu. Jeśli samochód jest nierównomiernie dociążony, system odpowiednio reguluje ciśnienie w hamulcach danej osi, a tym samym indywidualnie dostosowuje siłę hamowania. EBD pomaga więc skrócić drogę hamowania i pomaga utrzymać stabilność pojazdu.

4. ESP (Electronic Stability Program) lub DSC (Dynamic Stability Control)

ESP (Electronic Stability Program) lub DSC (Dynamic Stability Control) to system elektronicznej stabilizacji toru jazdy. Od 2014 stanowi obowiązkowe wyposażenie wszystkich nowych samochodów sprzedawanych na terenie UE. Opisując sprawę możliwie prosto: ESP w czasie jazdy zbiera informacje pochodzące z wielu czujników, m.in. czujnika kąta skrętu kierownicy, czujnika prędkości obrotowej kół, czujnika przyspieszenia poprzecznego i innych. W przypadku zdiagnozowania poślizgu (najczęściej podczas pokonywania zakrętu), ESP przyhamowuje jedno lub więcej kół samochodu tak, aby jak najszybciej przywrócić pożądany tor jazdy. Poza ingerencją w układ hamulcowy, ESP obniża również prędkość obrotową silnika – ujmując po prostu „gazu”. Z ESP współpracuje zazwyczaj system DSR (Dynamic Steering Response), który w trakcie hamowania koryguje również kąt skrętu przednich kół. ESP to świetny system i działa naprawdę skutecznie. Oczywiście do pewnego momentu…

5. ASR (Acceleration Slip Regulation)

ASR (Acceleration Slip Regulation) to po prostu system kontroli trakcji. Ma za zadanie kontrolowanie prędkości obrotowej kół napędzających samochód, aby w czasie jazdy (najczęściej podczas dynamicznego przyspieszenia) nie traciły trakcji czyli nie ślizgały się. System ASR bardzo pomaga podczas ruszania na mokrej lub śliskiej nawierzchni, w trakcie podjazdu pod wzniesienie, a także w czasie jazdy po zakręcie.

6. BLIS (Blind Spot Information System)

BLIS (Blind Spot Information System) to system wymyślony przez Volvo w 2001 roku. System BLIS aktywowany jest zazwyczaj przy prędkości 10 km/h, a jego działanie sprowadza się do wykrywania innych pojazdów w tzw. martwym polu, czyli miejscu którego nie obejmują lusterka boczne. Działa w oparciu o pracę kamer cyfrowych, które są umieszczone w lusterkach bocznych pojazdu. BLIS to uniwersalny system, pomocny zarówno w mieście jak i podczas jazdy z większymi prędkościami (tzn. na autostradach i drogach szybkiego ruchu).

7. ACC (Adaptive Cruise Control) lub ICC (Intelligent Cruise Control)

ACC (Adaptive Cruise Control) lub ICC (Intelligent Cruise Control) to tempomat adaptacyjny, czyli system utrzymujący bezpieczny odstęp między naszym samochodem, a pojazdem przed nami, który jedzie w tym samym kierunku naszym pasem. ACC działa przy wykorzystaniu radaru, który pełni funkcję nadajnika i odbiornika (wysłana fala, która odbija się od poprzedzającego pojazdu, odbierana jest z powrotem). Odległość między pojazdami ustalana jest na podstawie pomiaru opóźnienia odbitej fali. System trzyma nasz pojazd w bezpiecznej odległości, w razie potrzeby hamując (np. jeśli pojazd przed nami hamuje) lub przyspieszając do ustawionej przez nas maksymalnej prędkości (np. jeśli pojazd przed nami przyspiesza albo zmienia pas). ACC to bardzo przydatny system, który pozwala odpocząć naszym nogom, zwłaszcza na długich autostradowych odcinkach.

8. TPMS (Tire Pressure Monitoring System)

TPMS (Tire Pressure Monitoring System) to system monitorowania ciśnienia w oponach. W razie zarejestrowania nieprawidłowych wartości (np. spadku ciśnienia na skutek uszkodzenia opony), kierowca zostaje natychmiast powiadomiony migającą kontrolką na desce rozdzielczej. Oczywiście, jeśli ciśnienie w wybranej oponie znacząco wzrośnie (np. na skutek awarii), sytuacja jest analogiczna. Podobnie jak ESP, system TPMS jest obowiązkowy dla nowych samochodów sprzedawanych w UE od 2014 roku. Znakomity system, który zwłaszcza w sytuacji „kapcia” pozwala nam szybko zareagować i zatrzymać pojazd. Z jednej strony ma więc nieoceniony wpływ na bezpieczeństwo, z drugiej pozwala zaoszczędzić koszty. Jazda na uszkodzonej oponie oznacza najczęściej konieczność jej utylizacji.

9. DMS (Driver Monitoring System)

DMS (Driver Monitoring System) system instalowany w nowych modelach samochodów. Wewnętrzna kamera i komputer pokładowy analizują zachowanie kierowcy w trakcie jazdy, m.in. ruchy głową, częstotliwość mrugania powiek, ruchy wykonywane kierownicą itd. Wszystko po to, aby uchwycić objawy senności lub zmęczenia i w miarę szybko zasygnalizować kierowcy, że powinien zrobić sobie przerwę. W przypadku wykrycia zmęczenia, system wysyła sygnał o potrzebie zatrzymania i odpoczynku. DMS na stanowić wyposażenie nowych samochodów sprzedawanych na terenie UE od 7 lipca 2024 r.

10. LANE ASSIST

LANE ASSIST – system, który pomaga utrzymać samochód na właściwym pasie ruchu korygując tor jazdy poprzez ruch na kierownicy. Działa przy współpracy kamery monitorującej przestrzeń przed pojazdem ze wspomaganiem kierownicy. Współpracuje również z innymi systemami, np. aktywnym tempomatem. Lane Assist to generalnie system pożyteczny, ale przed inżynierami jeszcze długa droga, aby go dopracować. Wielu kierowców, zirytowanych „nazbyt czułą” pracą Lane Assist wyłącza ten system na stałe. Jesteśmy jednak przekonani, że jego kolejne ewolucje zyskają większą przychylność.

11. AFL lub AFS (Adaptive Forward Lighting lub Adaptive Front Lighting System)

AFL lub AFS (Adaptive Forward Lighting lub Adaptive Front Lighting System), to system doświetlania zakrętów. Występuję właściwie w dwóch wariantach. W wariancie statycznym, system włącza dodatkowe światła (najczęściej przeciwmgielne), aby doświetlić przestrzeń z boku pojazdu. W wariancie dynamicznym, snop światła głównych reflektorów podąża za ruchami na kierownicy. Aby pracować precyzyjnie, analizowanych jest mnóstwo danych z czujników: prędkości, kąta skrętu kierownicy, żyroskopu itd. AFL to znakomity system, który znacząco wpływa na bezpieczeństwo jazdy po zmroku.

12. TSR (Traffic Sign Recognition)

TSR (Traffic Sign Recognition), czyli system rozpoznawania znaków drogowych. Bazuje na danych przechwyconych przez kamerę lub na danych GPS. Jego zadaniem jest wspieranie kierowcy, wyświetlając w trakcie jazdy na desce rozdzielczej informacji o najważniejszych znakach (ograniczeniu prędkości, zakazie wyprzedzenia itp.). System nie jest doskonały – zdarza mu się podawać błędne informacje. Jest więc stale rozwijany i doskonalony. Spodziewamy się, że w przyszłości zostanie zintegrowany z aktywnym tempomatem i np. prędkość dopasowana będzie do znaku, a nie do naszego subiektywnego wyboru…!

W miarę jak zbliżają się zimowe miesiące, drogi stają się wyzwaniem nawet dla doświadczonych kierowców. Opady śniegu, oblodzenia i obniżona widoczność wymagają innego podejścia do techniki jazdy oraz świadomości dotyczącej zasad bezpieczeństwa. Chociaż internet pełen jest porad na temat jazdy zimą, wiele z nich jest mało precyzyjnych lub wręcz błędnych. W tym artykule, jako profesjonaliści w dziedzinie szkoleń z zakresu techniki jazdy, przedstawiamy zestaw sprawdzonych wskazówek, które mogą pomóc Ci uniknąć ryzykownych sytuacji i bezpiecznie przetrwać zimowe miesiące na drodze. Jak więc bezpiecznie jeździć po śniegu?

Opony – niby oczywista sprawa, a jednak…

Podstawą bezpiecznej jazdy po śniegu są opony zimowe, a przynajmniej dobre opony całoroczne. Te drugie polecamy raczej do dużych, regularnie odśnieżanych miast oraz dla kierowców pokonujących niewielkie ilości kilometrów.
Limit minimalnej głębokości bieżnika, wynikający z polskich przepisów to 1,6 mm. Jazda po śniegu z tak płytkim bieżnikiem to kompletny absurd. Kategorycznie zalecamy, aby bieżnik opony zimowej miał min. 5 mm. Przy okazji – zmieniając opony na zimowe, pozbądźmy się od razu letniego płynu do spryskiwacza i wlejmy płyn zimowy. Niby banalna rzecz, a potrafi zepsuć dzień… albo kilka dni. O bezpieczeństwie samej jazdy nie wspominając.

Technika jazdy na śliskiej nawierzchni

Jadąc po zaśnieżonej, śliskiej drodze, pamiętajmy o 3 rzeczach:

  1. Po pierwsze, starajmy się zarówno przyspieszać, zmieniać biegi (w manualu), jak i hamować na prostych kołach.
  2. Po drugie, im bardziej śliska jezdnia, tym bardziej musimy być flegmatyczni w naszych działaniach, czyli podczas przyspieszania, skręcania, hamowania, czy zmiany biegów. Na śliskiej nawierzchni działajmy płynnie i spokojnie, unikając gwałtownych ruchów.
  3. Po trzecie, biegi w manualu zmieniajmy przy możliwie niskiej prędkości obrotowej silnika (sugerujemy max 2000 obrotów/min dla silnika benzynowego i 1500 obrotów/min dla diesla). Jeśli nie posiadamy obrotomierza, pozostaje nam to robić na wyczucie.

Dystans jako „polisa ubezpieczeniowa”

Prewencyjnie trzymajmy znaczny odstęp między nami a poprzedzającym pojazdem. Ten odstęp to nasza polisa ubezpieczeniowa w sytuacji kryzysowej. Wierzcie, że przy awaryjnym hamowaniu będzie nam błyskawicznie malał i każdy metr będzie na wagę złota. Polecamy każdemu, aby w trakcie jazdy wyobraził sobie taką sytuację kryzysową (nagłe hamowanie auta przed nami, wbiegnięcie dziecka na jezdnię itp.) i ocenił, czy, gdyby się wydarzyła właśnie teraz, to co by zrobił i czy dałby radę?!

Korzystanie z Elektronicznych Systemów Wsparcia

Systemy elektroniczne w nowoczesnych samochodach pomagają kierowcy na różne sposoby. Na przykład, w warunkach zimowych ESP (Electronic Stability Program) pełni dwie ważne funkcje.

  1. Po pierwsze, „informacyjną”. Kiedy przy niewielkiej prędkości „zamiga” nam kontrolka ESP, to komunikat, że jezdnia jest śliska i musimy uważać.
  2. Po drugie, ESP pomaga, kiedy naprawdę jest źle i trzeba się ratować z opresji. W większości samochodów ma też magiczną funkcję deaktywacji, dzięki której możemy np. wyjechać z zaspy.

Trzeba pamiętać z kolei, że ABS (Anti-lock Braking System) nie skraca drogi hamowania, bo zwyczajnie nie jest od tego. Na śniegu droga hamowania będzie wręcz dłuższa. W jeździe codziennej, starajmy się hamować tak, aby nie uaktywniać ABS. To zazwyczaj kwestia kilku czy kilkunastu hamowań, żeby wyczuć hamulec na śliskiej nawierzchni i nauczyć się nim umiejętnie operować. Oczywiście przyda się również wspomniany wyżej dystans przed maską. Natomiast w sytuacjach awaryjnych wciskamy po prostu pedał hamulca do oporu i kierownicą szukamy bezpiecznego rozwiązania. Tak wiem, wytrawny kierowca zatrzyma samochód szybciej niż ABS. Pełna zgoda. Ale po polskich drogach jeździ 20 mln kierowców i ci wytrawni z pewnością są w mniejszości.

Uważna obserwacja otoczenia

W warunkach zimowych obserwujmy baczniej otoczenie. Przede wszystkim zachowanie innych kierowców i pieszych, ale nie tylko. Jeżdżąc w miastach, obserwujmy kolor nawierzchni, np. dojeżdżając do świateł. Zazwyczaj widać tam, błyszczące, wyślizgane lodowe koleiny, których najlepiej unikać. Zasady defensive drivingu są oczywiście uniwersalne, ale niektóre z nich w zimie mają szczególne zastosowanie. Na przykład, czekając do skrętu w lewo, miejmy koła wyprostowane (a nie skręcone w lewo). Ewentualne najechanie na nasz tył, nie wepchnie nas na auta jadące z naprzeciwka.

Jak zachować się w przypadku poślizgu?

Czarną wizją każdego, zwłaszcza niedoświadczonego kierowcy jest poślizg. W warunkach zimowych i aut przednionapędowych to najczęściej poślizg podsterowny. My skręcamy, a samochód jedzie dalej prosto, np. centralnie w drzewo. Dzieje się tak dlatego, że przednie koła zaczęły się ślizgać.
Dwie szybkie rady:

  1. Po pierwsze, natychmiast noga z gazu.
  2. Po drugie, prostujemy kierownicę (tak, w kierunku tego drzewa), żeby odzyskać trakcję i ponawiamy skręt. Jeśli jest czas i miejsce, możemy tą „procedurę” wykonać 2-3 razy. Jeśli nawet auto nas w 100% nie posłucha (bo np. nasza prędkość jest za duża), to przynajmniej powinno się udać zmienić minimalnie tor jazdy. W sytuacji naprawdę kryzysowej, lepsza będzie zaspa niż drzewo, lepsza bariera niż latarnia itd. Życie to zawsze sztuka wyboru.

Odśnieżaj swój samochód!

Banalną kwestią jest odśnieżanie zasypanego samochodu. Niby każdy wie, że trzeba auto oczyścić ze śniegu i lodu, ale często, zwłaszcza wczesnym rankiem, zobaczymy samochód, którego kierowca na przedniej szybie „wychuchał” sobie wizjer 5 x 10 cm. To zwyczajnie głupie i nieodpowiedzialne. Minimum przednia szyba, obie szyby boczne z przodu, oba lusterka oraz wszystkie lampy muszą być czyste. To z resztą nie tylko sprawa naszego bezpieczeństwa, ale też wszystkich dookoła. Przypominamy też, że za nieodśnieżony samochód jest mandat!

Jak z ubiorem zimowym i pasami?

Wsiadając do zimnego samochodu w ciepłej kurtce (lub płaszczu), pamiętajmy, żeby ją rozpiąć, a pas bezpieczeństwa poprowadzić „pod spodem”, tak, aby pozostawał jak najbliżej ciała. Bez żadnych luzów, zagięć, skręceń itp. Najgorsze co można zrobić to zapiąć go na puchowej kurtce i jeszcze zostawić luz. Wtedy, w razie wypadku spotkamy się z poduszką powietrzną w mocno niefortunnym dla nas momencie…!

Dodatkowe rady na zimowe podróże…

Jadąc w dalsze trasy po Polsce lub po Europie, pamiętajmy o ryzyku korka na drodze i długiego czekania na jego rozładowanie (dotyczy to zwłaszcza autostrad). Dobrze mieć w miarę pełny bak, coś „na ząb” i termos z gorącym napojem na pokładzie.
A tak w ogóle to, prędzej czy później, śnieg stopnieje i zrobi się +20°C. Jazda na oponach zimowych w takich warunkach też musi być „czujna”. Trzeba pamiętać, że opona zimowa na rozgrzanym asfalcie średnio trzyma, więc rozwaga i dystans przed maską też na pewno się przydadzą.

Bezpiecznej jazdy zimą i byle do wiosny 😉